Glowny banner witryny

Autorka piosenek - słów i muzyki, pieśniarka. Gra na gitarze i harmonijkach ustnych. Głos szkoliła pod okiem prof. Czesławy Skrybant-Ciechomskiej. W recitalach wykonuje zarówno piosenki autorskie jaki i utwory z tekstami poetów - klasyków (Julian Tuwim, Adam Asnyk, Jarosław Iwaszkiewicz, Bolesław Leśmian, Konstanty Ildefons Gałczyński) oraz współczesnych (m.in.: Andrzej Kubiak, Tadeusz Krzysztof Knyziak). Należy do warszawskiej grupy literackiej „Terra Poetica”. Teksty Joanny Mioduchowskiej były wykorzystane m.in. przez zespół Elektryczne Gitary: Piosenka „Ja mam szczęście” - w filmie i na płycie „Kilerów dwóch” oraz „Wnoszą-wynoszą” na płycie „Słodka Maska”.


W listopadzie 2015 roku nakładem Wydawnictwa „Ballada” została wydana debiutancka płyta Joanny Mioduchowskiej pt „Bujam w obłokach” z jej autorskimi utworami, doceniona przez miłośników nurtu Piosenki Literackiej jak i muzyki Country.

 


Oto festiwale, na których Joanna wyśpiewała nagrody:

  • 2013 - Kwiaty na kamieniach 2013- wyróżnienie
  • 2013 - OFPA - Ślesin- wyróżnienie
  • 2012 - Międzynarodowe Spotkania Muzyczne „Poetyckie Rubieże” – Grand Prix
  • 2012 - OSZPA-ORANŻERIA - wyróżnienie
  • 2012 - Turystyczna Giełda Piosenki Studenckiej – wyróżnienie za piosenkę autorską „Nic się nie stało”
  • 2012 - Nocnik - Łęczyca – wyróżnienie
  • 2011- OSZPA-ORANŻERIA - II miejsce
  • 2010 - laureatka "Złotej Piątki" OPPA
  • 2009 -  Pierwszy Praski Przegląd Piosenki Autorskiej 2009 - I miejsce i nagroda publiczności;
  • 2007 - OSZPA-ORANŻERIA - nagroda im. Agaty Budzyńskiej

 

  


 Recenzje 


"Zacznę od często powtarzanej prawdy, która w praktyce różnie jednak funkcjonuje w country po naszemu, a mianowicie, że piosenki country są przede wszystkim tekstowe. Powinno to powodować naturalne relacje między muzyką country a piosenką autorską, ale jakoś ich do tej pory niewiele. Oczywiście jest Tomek Szwed zaliczany do obu gatunków, jest Paweł Szymański, śpiewający z towarzyszeniem Janusza Tytmana i kilku innych muzyków countrowych, znalazłoby się jeszcze trochę powiązań, ale to nadal nie jest stała praktyka. Jakiś czas temu dowiedziałem się od mistrza gitary, Mirka Kozaka o nagraniach do autorskiej płyty Joanny Mioduchowskiej. Obok Mirka uczestniczyli w nich znani z countrowej sceny Jacek Wąsowski i Adam Szuraj. Kiedy usłyszałem te piosenki jeszcze w stanie surowym, zrozumiałem, że szykuje się coś wyjątkowego. Z nie do końca jeszcze gotowym materiałem Joanna i Mirek pojawili się w Country Clubie Radia Warszawa, w ten poniedziałek będziemy już mogli zaprezentować gotową płytę, której premiera odbyła się w ramach festiwalu OPPA w restauracji U przyjaciół na warszawskiej Woli. Tak naprawdę to nie jest płyta z muzyką country i nie mam zamiaru nikomu wmawiać, że tak jest. W niektórych piosenkach pojawiają się jednak countrowe smaczki i w gatunku przyznającego się do Brella czy Brassensa to bardzo istotna odmiana, powiem, że wręcz rewolucyjna. Rewolucyjna, ale nieprzypadkowa. Napisałem kiedyś, że gdyby Edit Piaff urodziła się w Ameryce, śpiewałaby country. W końcu piosenka francuska i piosenki country zakorzenione są w balladzie i pełnią podobną funkcję socjalną mimo wszelkich różnic brzmieniowych. W Polsce dobre czasy dla bardów minęły, słowo staniało i zdewaluowało się, ale okazuje się, że przetrwało jednak w poszczególnych twórcach i w zgiełku bezładnej gadaniny potrafi nadal uderzać celnością i po prostu mówić prosto i prawdziwie. Piosenki Joanny Mioduchowskiej mówią o sprawach zwyczajnych, o miłości, która była, o tęsknocie za pełnią życia, o uciekających jak pociągi okazjach, o samotnych nocach i urodzinach, o tym, że jeszcze coś przed nami, o zimie, deszczu, wronach, ale każda z nich to też krótkie filozoficzne przesłanie, osobiste odniesienie się do sytuacji z pozoru banalnej, ale w swej istocie znaczącej, bo stanowiącej o tym, jakie jest życie. Każda z nich to dzieło skończone, zamknięta całość, perełka słowno-muzyczna. Nie ma w nich niepotrzebnych słów, a te które są, są na swoich miejscach. Muzyka je dopełnia, dopowiada, wzmacnia emocje. Tu nie ma pośpiechu, pauzy mają swoje znaczenie, otwierają całe światy poza słowami. I jest to coś, co jest nie tylko umiejętnością interpretacyjną autorki i wykonawczyni, ale przede wszystkim jej indywidualnością, jej subiektywnym, bardzo osobistym widzeniem świata, pełnym refleksji, zrozumienia, ale też ciepła i życzliwości. To jest takie bujanie w obłokach z pełną świadomością twardości ziemi, po prostu wzniesieniem się ponad tę twardość. A to prawdziwe, realne życie bywa przecież różne. Takie jak w najbardziej dramatycznej piosence na płycie Ja i mój stoliczek. Samotne urodziny świętowane przy baśniowym, mającym spełniać życzenia stoliczku jakby wbrew, na przekór nie mającej nic wspólnego z baśnią rzeczywistości. Trzeba ogromnej wewnętrznej siły, żeby napisać taką piosenkę. Ale właśnie taka wielka pozytywna siła w tych piosenkach jest. Powiem, że to właśnie najbardziej zbliża Joannę Mioduchowską do country, to że nie ma w jej piosenkach ucieczki od spraw trudnych, a jest sposób na skonfrontowanie się z nimi i poradzenie, pokonanie. W jakimś sensie można powiedzieć, że są to piosenki terapeutyczne, a może i coś w takim określeniu rzeczywiście jest prawdziwego, bo Joanna wiele lat pracowała jako pielęgniarka, a jej piosenki powstawały nierzadko podczas nocnych dyżurów, kiedy to szykowała leki na następny dzień. Chyba do tych zwykłych pastylek dokładała jeszcze coś, co może było właściwym lekarstwem? Z tych medycznych czasów pozostała też znajomość z Kubą Sienkiewiczem. Który towarzyszy artystce w otwierającej album piosence Nie ufaj mi i dla którego zdarzało się Joannie pisać teksty. Warstwa instrumentalna jest pracą wspólną. Znamy w tej materii możliwości Jacka Wąsowskiego, znamy magię Mirka Kozaka, który gra tutaj nie tylko na gitarze, ale też akordeonie, mandolinie i buzuki, znamy czarodziejskie instrumenty perkusyjne Adama Szuraja, a całość dopełnia rodzinny team: Wojciecha Zalewskiego na kontrabasie i Marty Zalewskiej na skrzypcach. Countrowego brzmienia wiele jest choćby w tytułowej piosence "Bujam w obłokach", takie to trochę szwedowskie brzmienie plus gitara dobro, jest ono w piosence Dziś mój anioł, tu dodatkowo jeszcze harmonijka, na której (obok gitary) gra Joanna, podobnie jest w przepięknej piosence Na samotną noc. Inna piosenka, To tylko deszcz, brzmi niemal bluegrassowo, taka z pewnością jest tu mandolina Jacka Wąsowskiego. Sporo country też jest w refleksyjnej Łezce w oku. Są jednak i inne klimaty: nieco greczczyzny w Życia pełen dzban czy cygańsko-rosyjsko-romansowe "Ech, moje serce". Ogólnie fajną zabawą mogłoby być szukanie kontekstów, w jakie można Joannę Mioduchowską i jej piosenki wpisać. Jednym ze skojarzeń jest u mnie choćby Edyta Geppert, która przecież nagrała choć nie wydała countrową płytę. W jakiś sposób krążek Joasi Mioduchowskiej wypełnia tę lukę, która po Edycie Geppert pozostała, a wypełnia tym bardziej, że piosenki na płycie są autorstwa wykonawczyni, więc ich autentyzm jest niezaprzeczalny. Nie wiem, czy płyta "Bujam w obłokach" stanie się wydarzeniem przełomowym na polskim rynku muzycznym i odtąd również inni twórcy piosenki autorskiej będą się zgłaszali po countrowych instrumentalistów nagrywając swoje albumy, ale czemu by nie? Okazuje się, że ze sobą nam bardzo po drodze. Zapraszam do jutrzejszej audycji Country Club w Radiu Warszawa, w której będzie można posłuchać Joanny Mioduchowskiej i jej piosenek. 23 XI, godzina 19.10, 106,2 FM i w internecie."

 

Maciej Świątek

 


 

"Głębia i poetyka utworów, a co za tym idzie – refleksja i wzruszenie. Uczta dla duszy i ucha… Takie odczucia i wiele innych, towarzyszyły mi podczas wczorajszego koncertu Joanny Mioduchowskiej. Tym poniedziałkowym wieczorem, w ramach OPPA 2015 - MIĘDZYNARODOWY FESTIWAL BARDÓW, Joasia promowała swoją debiutancką płytę: BUJAM W OBŁOKACH. Była to oficjalna premiera jej albumu. Nie trudno się domyślić, że na ten wyjątkowy występ przybyła rzesza fanów. Spora sala na warszawskim Bemowie, gdzie mieści się pub i restauracja „U Przyjaciół”, była wypełniona aż po brzegi. W sumie zabrakło krzeseł i miejsc w ogóle. Właściwie trudno się dziwić, ponieważ Joasia jest doskonałą wokalistką i śpiewa zawsze z wybitnymi muzykami. Na pierwszym miejscu fantastyczny Mirek Kozak – gitara i akordeon; oraz kolejni (między innymi) współtwórcy albumu i zarazem wczorajsi wykonawcy: Wojtek Zalewski – kontrabas i (w niektórych utworach) Marta Zalewska – skrzypce. Joasia – na przemian - akompaniowała sobie gitarą i harmonijką ustną. Ponadto poniedziałkowy wieczór uświetnił gość specjalny - Kuba Sienkiewicz. Razem z Joanną wykonali dwa utwory, w tym jeden z nich znalazł się w nowym albumie. Myślę, że na istotną uwagę zasługuje fakt, że prawie wszystkie utwory na płycie (oprócz jednego) są autorstwa Joanny (słowa i muzyka). I tyle oficjalnej wiedzy, której oczywiście nie można pominąć. Ale właściwie, tak naprawdę, to chciałam napisać o samej Joasi. Nie tylko poetce, która niskim i ciepłym głosem melodyjnie opowiada o rzeczach codziennych i tych najgłębiej ukrytych. Chciałam napisać o Joasi, jaką ja osobiście odbieram i być może inni… Bo zachwyciła mnie jej skromność, naturalność, bez scenicznego zadęcia i wyobrażenia o sobie. Nie kreuje nadzwyczajnego wizerunku na scenie, tylko jest po prostu sobą. A zamiast tremy – spokój. „Cieszę się, że mogę tu być i śpiewać”, tak (mniej więcej) powiedziała mi wczoraj z uśmiechem. I było jasne, że to co robi sprawia jej wielką przyjemność. Nic więc dziwnego, że sala pełna. Bo talent, to jedno, a klasa – drugie. Obie wartości naraz – prawdziwy dar. N i e   d o    w y u c z e n i a ! :)))"

 

Anna Irena Falandysz

 


 

"W jednej ze swoich urokliwych piosenek Joasia Mioduchowska śpiewa, że deszcz ma moc tajemną, a ja jestem pewien, że taką samą moc ma pani Joanna, jej śpiew, jej piosenki, słowa jej piosenek, do niektórych napisane przez nią samą. Do tego dochodzi delikatny akompaniament na gitarze i naprawdę urokliwy dźwięk jej harmonijki. Wszystko, to splata się w coś wyjątkowego. Panią Joannę, a właściwie najpierw jej piosenki poznałem dzięki Czarkowi, bo to on zaprosił mnie do Łagodnej listy przebojów, a potem, to już poszło:-). Usłyszałem "Na spokojną noc" i się "zagotowało"... Niebawem były dwa, piękne koncerty zespołu Green OniOni w magicznym miejscu, jakim jest La Boheme Ewy i Jarka Blusiewiczow. To tam pierwszy raz usłyszałem p. Joannę na żywo. Zrobiła wtedy na mnie i na naszej muzycznej grupie wielkie wrażenie. Na cały jej koncert musiałem jeszcze trochę poczekać, aż wreszcie z pomocą Andrzeja "namierzylem" ją w tę środę w PraCoVni Art-Club. Bylem tam pierwszy raz i to jeszcze bardziej dodało tajemniczości tego wieczoru. Gdy wszedłem przywitały mnie ciepłe glosy p. Joanny i... Kuby Sienkiewicza, do tego z miejsca dało się wyczuć świetną akustykę sali i dobrą rękę młodego dźwiękowca. Nasze gwiazdy odbywały ostatnią próbę, więc załapałem się na kilka dodatkowych piosenek. A potem? Juz tylko piękny koncert, w którym oprócz nich wystąpili: znakomity gitarzysta i skromny człowiek Mirek Kozak i na kontrabasie Wojtek Zalewski. Wszyscy pokazali bardzo wysoka klasę, a spoiwem niesamowitych emocji były: ciepły głos Joanny, jej najczęściej brzmiąca akordami, choć nie tylko, gitara i magiczna harmonijka. P. Joanna śpiewala piosenki o zwykłym życiu: o tym, że najlepiej jest kochać i być kochanym, żyć w harmonii ze światem, że sobą i z ludźmi. Niosła w swoich krótkich piosenkach: pogodę, słońce, radość, wszystko to, czego tak bardzo potrzebujemy na codzień. A jak już śpiewa o deszczu, to o czymś tajemnym. Nawet wrony w jej piosence, to miłe ptaki.

Kilka piosenek p. Jonna zaśpiewała z Kubą Sienkiewiczem, liderem byłej grupy Elektryczne Gitary. Szczególnie podobał mi się, zaśpiewany i zagrany w ciekawej aranżacji przebój Boba Dylana "Blowin in the wind", z pięknym tłumaczeniem p. Barańczaka. Oddzielne podziękowania należą się pozostałym muzykom za klimatyczny akompaniament. Po koncercie dostałem. jeszcze autografy wszystkich na płycie "Bujam w obłokach" i szczęśliwy wróciłem do domu. Oczywiście spania długo nie było, bo jak spać, gdy przy łóżku zamieszkały takie piosenki? Zatańczyły one sobie po ścianach pokoju i powolutku mnie uśpiły. P. Joanna zasługuje na większą popularność i laury. Póki co robi swoje: występuje w kawiarniach, galeriach, małych salach koncertowych, w domach kultury, ma swoje piosenki na czołowych miejscach Łagodnej Listy Przebojów radia Aspekt- polecam wszystkim ten program, w każdy czwartek o godz. 20-tej. Tzw. piosenka aktorska jest popularna tylko w niektórych kręgach odbiorców, to nie jest pseudo muzyka w stylu zespołu Feel..., tylko zawsze spotkanie z kulturą przez duże "K". Wszystkim polecam piosenki p. Joanny, jej koncerty, płytę znakomicie umilajacą wieczorne godziny, czy to we dwoje, czy gdy jesteśmy sami.

Piękne słowa z piosenki Joanna Mioduchowska, której część można tutaj wysłuchać. Jak to u mnie często bywa filmik jest trochę przyciemniony, ale emocje byly tak ogromne, że zapomniałem zwiększyć oświetlenie. To powspominajmy ten piękny środowy koncert w PraCoVni Art-Club. Joasi akompaniują znakomici muzycy: na gitarze Mirek Kozak- prawdziwy wirtuoz i na kontrabasie również znakomity Wojtek Zalewski. Joasia również delikatnie gra na gitarze i naprawdę ciepło gra na harmonijce.

"Przecież wiesz, to tylko deszcz pisze wiersz.
Zostań ze mną, patrz juz ciemno,
moc tajemną ma ten deszcz.
Za nim minie tak jak w kinie,
powiedz czule kocham cię".

Czyż nie piękne słowa?... Trzeba być na koncercie Joasi, by poczuć ciepło jakie bije z jej piosenek i z niej samej. Piosenkę dedykuję Andrzej Gąsiorek, który nie mógł być na nim z przyczyn od niego niezależnych, a bardzo chciał. To dzięki niemu ja byłem w Art-Clubie. Dziękuję Czaruś, że byłeś:-) Szczególnego uroku są przygrywki na gitarze i harmonijce."

 

Krzysztof Jaworski

 


 

"Nie poznałeś spokoju, jeśli nie słyszałeś dźwięków, którymi otacza Joanna Mioduchowska podczas występów. Nie poznałeś siły, która nie udowadnia niczego, poza prostą przyjemnością bycia tu i teraz, pośród tych ludzi, razem z tą melodią, pod rękę ze słowami. A ten spokój bywa nieśpieszny, bywa przytulny i bywa zawirowany twistem. A ta siła jest pogodna, pogodzona, po godzinach i latach wzrastania w samej sobie. I czas sprzyja słuchaczom, kojąc i łagodząc, nic nie wytracając z energii i świeżości. Z pewną siebie klasą śpiewa Joanna o zwyczajnej miłości, o nocy i deszczu, o rozstaniach, a także ukrytych niekiedy motywach ludzkich działań. Jej wizja świata jest prosta, raczej jasna, nie rozdrapuje ran. Środki wyrazu, których Jo używa, świetnie wpisują się w ten niewypowiedziany szkic, który zdaje się przezierać z jej piosenek. Słów użycza sobie sama, ale daje też pole poetom, na przykład Tuwimowi, czy Asnykowi - którego zresztą doceniłem po latach dzięki jej właśnie piosenkom. Podczas koncertu do głosu i gitary Joanny dołoży swoje frazy Mirosław Kozak. To znakomity gitarzysta folkowy, w pewnych kręgach legenda. Być może usłyszymy go grającego również na akordeonie."

 

Tomasz Edmund Drachal